Rażące niechlujstwo cd
Data interwencji: 2009-06-23
Wszystko zaczęło się pod koniec listopada zeszłego roku: http://proanimals.org/interwencja/16/razace_niechlujstwo/
Opiekun psów był bardzo spokojny, słuchał nas uważnie, nie kłócił się, przyjął wszystkie uwagi z pokorą. Proponowałyśmy pomoc w znalezieniu psom nowego domu, ale nie chciał. Dałyśmy mu czas na poprawienie psiakom warunków.
Po tygodniu pojechałyśmy sprawdzić – kojec był ładnie wysprzątany, psy miały dostęp do czystej wody. Psiaki wyglądały dobrze, właściciel utrzymywał, że wyprowadza je na spacery i regularnie karmi.
Następna kontrola wypadła w grudniu. Właściciel robił dach nad kojcem, na jednym z boków kojca były przymocowane deski do zrobienia osłony od wiatru, na podwórku stała nowa porządna buda do wymiany. Wszystko zapowiadało się super, przyszedł Olkusz, zostawiłyśmy tą sprawę na boku, ufne w dobrą wolę właściciela psów.
Niestety, ludziom nie można ufać.
23 czerwca zastałyśmy psy w takim samym gnoju jak kiedyś. Dach został zrobiony, ale na rusztowaniu z desek rozpięta była tylko folia. A nowa buda wciąż stała obok kojca...
Ale najgorsze było to, że tym razem stan psów był zatrważający, bardzo się pogorszył! Okropnie wychudzone, wyniszczone, z zanikami mięśni. Na naszych oczach Astek wziął do pyska jedną z kup, zaniósł ją do budy i zjadł.
Pojechaliśmy z psiakami do weterynarza. Leonbergerka Dorka ze strachu przypadała co chwilę do ziemi, nie była w stanie normalnie wejść do auta ani przejść więcej niż kilka kroków. Astek był w lepszym stanie psychicznym, ale tak samo wychudzony, ze stanem zapalnym na skórze. Oba psiaki miały na ciele ślady po pogryzieniach. Pani doktor stwierdziła skrajne wygłodzenie.
Następnego dnia – 24 czerwca – zabraliśmy suczkę do psiego fryzjera. Jej długa, nigdy niewyczesywana sierść była skołtuniona, pozlepiana kałem i moczem. Konieczne było zgolenie prawie całego włosa, pani fryzjerka zostawiła sierść tylko na głowie i grzbiecie Dorki.
Tego samego dnia odwiozłyśmy suczkę do hoteliku w Wieliczce. Astek na razie został u właściciela, będziemy kontrolować jego stan i informować o jego dalszym losie.
26 czerwca pojechałyśmy zawieźć Astkowi tabletki na odrobaczenie i środek przeciw pchłom. Okazało się, że właściciele w dalszym ciągu nie sprzątnęli kojca! Podjęłyśmy decyzję o odebraniu psa i umieszczeniu go w hoteliku.
27 czerwca zawiozłyśmy Astka Oskara do hoteliku w Wieliczce. Bezpiecznie czeka na nowy dom.















