Omal nie zjedzony przez larwy

Data interwencji: 2009-09-22

22 września po południu otrzymałyśmy zgłoszenie o piesku przywiązanym do płota, leżącym bez ruchu, oblezionym przez stado much.

Na miejscu okazało się, że piesek jest tak wychudzony i wycieńczony, że nie ma siły opędzać się od nich. Przewracał się, nie był w stanie ustać na nogach. Właścicielka zeznała, że psiak przybłąkał się do nich dwa lata temu. W południe podobno mu się pogorszyło więc przywiązała go do płota żeby jej nie przeszkadzał w domu.

Wzięłyśmy psa do weterynarza. Na szczęście okazało się, że z jaj nie zdążyły się wykluć larwy i nie zaczęły go zjadać żywcem. Prócz mnóstwa jaj miał też na sobie całe stada pcheł. Jaja były tak zbito osadzone w sierści, że miejscami trzeba było ją zgolić.

23 września do południa wetka zaczęła podejrzewać u niego problemy z prostatą. Jednak Oluś jest na razie zbyt słaby na zabieg, trzeba go odkarmić i wzmocnić jego organizm.

25 września do obolałej prostaty doszły objawy neurologiczne (kłopoty z poruszaniem się, sztywna źrenica). Podejrzenie krwiaka lub guza mózgu.

26 września stan Olusia znacznie się pogorszył. Doszły objawy podobne do padaczki – Olek kłapał zębami, kaszlał, rzucał głową, sztywniał, przewracał się, miał drgawki. Dokładne badania i test wykazały, że to nie uraz mózgu, a ciężka neurologiczna postać nosówki. Nigdy nie był szczepiony, nie miał szans przeżyć. Został poddany eutanazji.

Zwierzęta objęte interwencją

Zdjęcia z interwencji